Wydrukuj tę stronę

Wyprawa Tajlandia - Laos - Kambodża jesień 2010

Jak kiedyś do Turcji, później do Indii tak w ostatnich latach regularnie odwiedzam Daleki Wschód: Tajlandię, Laos i Kambodżę. Do tej pory w styczniu, lutym lub w marcuudawałem się nad Mekong. Tym razem Daleki Wschód odwiedziłempóźną jesienią- w listopadzie. Towaryszyła mi niewielka grupa turystów-5 z Polski, oraz jedna osoba z Niemiec i Australii. Termin znakomity, tuż po skończonej porze deszczowej. Dzięki czemu byłoznacznie chłodnieji pochmurno. Było to o tyle istotne, że większość towarzyszącychmi osób do najmłodszych nie należała.Zresztą nikt nie był odpowiednio mentalnie przygotowany do tej wyprawy. Najwięcej problemów było z tymi z poza Polski i tymi, którzy powinni być dla mnie oparciem... Coż prawie miesięczny wyjazd do tropiku to prawdziwy test, nie wszyscy go zdają!Jeszcze raz przekonałem się, że najlepiej wędrować w pojedynkę...

Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak stwierdzić, że program był bardzo ciekawy i napięty i żadne biuro podróży nie jest w stanie zaproponować program konkurencyjny. Jeśli chce się naprawdę poznać jakiś kraj, jego przyrodę, ludzi, kulturę i tradycję to musimy wędrować z autochtonami, w ichgronie spożywać posiłki i spędzać jak najwięcej czasu. Poznawanie świata to duży wysiłek.

Gdyzrealizowany jest cały program, gdy szczęśliwie pełnym wrażeń i pamiątek wraca się do kraju trzeba uznać wyprawę za udaną. Tak jestem zadowolony. Mimo wielu trudności program był bogatszy niż to co proponowałem przed wylotem do Bangkoku.Tym razem o dwa dni dłuższa wyprawa była okazją by zobaczyć coś nowego. Gdy mam to zasobą nie żałuję, że mimo ogromnego wysiłku z Chiang Mai udaliśmy sięw kierunku odległejo ok. 300 km.granicy z Myanmar do wioski Mae Hong Son zamieszkałe przez uciekinierów z Birmy plemię P a d au n g, którego słynne "kobiety żyrafy" noszą na szyi mosiężne obręcze By wejść do wioski trzeba uiścić niemałą opłatę ( 250 Batów = ok. 8, 5 USD) ale mnie udało się coś utargować ( 50 Batów). W tej cenie byłozwiedzanie wioski i możliwość fotografowania dziewcząt.Sprzedające pamiątki czy grające na gitarzekobiety przypominały zwierzęta w ZOO. Szkoda, że nie mogliśmy oglądać ich w swych domkach czy w trakcie prac polowych.

Coponadto było tym razem godnego uwagi? Po skończonej porze deszczowej wody w Mekongu było b.dużo i "slow boat" ( wolne łodzie ) bez problemów mogły zmierzać w dół rzeki. Szkoda tylko, że fantastyczne, pełne grozy przełomy były ledwo widoczne. Rozsmakowany w "turystyce wodnej" po raz pierwszy zdecydowałem, że tym razem będziemy oglądać Ayuttayię takżez łodzi. Poza tym,więcej czasu spędziliśmy w Bangkoku, a w Kanchanaburi poza spacerem po Moście na Rzece Kwai i po cmentarzu aliantów oglądaliśmy Festiwal Kultury.W listopadową niedziele o pełni księżyca obchodzone jestświęto poświęcone bogu wody. Uroczystościom nad rz. Kwai towarzyszą pokazy sztucznych ogni i puszczanie na wodę świeczek. Przypomina to nasze wianki!


  • Tajlandia - jesień 2010

    Tajlandia - jesień 2010
    (20 images)

  • Laos - jesień 2010

    Laos - jesień 2010
    (8 images)

  • Kambodża - jesień 2010

    Kambodża - jesień 2010
    (8 images)

 

Spowrotem do listy albumów

 


Previous page: Wezwanie
Next page: Migawki z pobytu w Tarnowie